WAKACYJNY OBÓZ HARCERSKI

W drugiej połowie lipca 1978 roku odbył się oczekiwany obóz dla kadry naszego szczepu. Komendantem był pwd Marek Stępa. Nasz cel – to wędrówka po Suwalszczyźnie, a przy okazji poznanie różnych form pracy. Maszerowaliśmy, obładowani niemal jak wielbłądy, wypełnionymi po brzegi plecakami, namiotami i workami pełnymi jedzenia. Gotowaliśmy sobie oczywiście sami, więc dzień stawał się koszmarem, gdy mój zastęp obejmował służbę. Ciągłe rozkładanie kocherów, gotowanie stale tych samych klopsów w sosie pomidorowym. Na szczęście były jeszcze desery w postaci jagód czy poziomek w śmietanie. Raj dla podniebienia! Następny dzień rozpoczynał się bardziej optymistycznie, gdy służbę miał wtedy już inny zastęp. Na obiady chodziliśmy wtedy jak do najlepszej restauracji – zajadając się klopsikami, oczywiście w sosie pomidorowym. Ale jedzenie było tylko dodatkiem do naszych wędrówek. A maszerując zachowywaliśmy się tak cicho, że nawet łoś nie przestraszył się, widząc tak wielką grupę nieznanych na tym terenie istot. Na ogół spaliśmy w namiotach, ale bywały chwile, kiedy porzucaliśmy nasze „wytworne salony”, aby zasmakować innego życia: w najbardziej niedostępnych zakątkach puszczy budowaliśmy szałasy. Zasypialiśmy obserwując przez szpary światło księżyca, a budził nas, jak w słowach piosenki, śpiew ptaków. W naszej wędrówce po Suwalszczyźnie dotarliśmy do centrum kultury litewskiej na ziemiach polskich. Odwiedziliśmy nieduże miasteczko Puńsk, gdzie spotkaliśmy nauczyciela Josefa Vajnę, który prowadzi w swoim mieszkaniu muzeum sztuki litewskiej. Poznaliśmy kilka faktów z życia Litwinów i Polaków zamieszkałych na tych ziemiach oraz nauczyliśmy się litewskiej piosenki ludowej zaczynającej się od słów: „kas Subates wakareli”…

z miesięcznika szkolnego: „Rzut poziomy” 1, 1979

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress