ZMIANA WYSTROJU SZKOŁY

Wystrój naszej szkoły uległ ostatnio (1975/1976) dużej zmianie. Można powiedzieć, że przy pomocy kolegów z ZSB szkoła została przybrana w nowe szaty. Zacznijmy od korytarza na parterze. Właśnie tam nasze nosy często są drażnione przez najróżniejsze chemikalia, którymi uczniowie osmarowują deski oraz lastryko. Obecnie w gablotach umieszczonych pomiędzy wspomnianymi deskami a lastrykiem wiszą „wiadomości bieżące” tj. informacje o egzaminach szkół wieczorowych., wykaz frekwencji, rozkład zajęć w czasie ferii itd.

Kiedyś ściany w okolicy sekretariatu były ozdobione dyplomami, które mówiły o wszechstronnych uzdolnieniach uczniów PSB. Teraz nie ma tam nic oprócz białej farby. … oprócz wykończonej już sali 37 oddana jest już do użytku świetlica szkolna. Każdy doskonale wie, że poza bilardem i innymi grami można tam wygodnie odpisać zadania domowe. Cztery lata temu była to „odstraszająca nora”. W tej chwili nie pozostała żadna pamiątka po tamtym skansenie.

Bardzo przyjemna jest również czytelnia. Może jej wygląd zachęci większą ilość uczniów do czytania książek.

Dużo pracy włożyli uczniowie w wykonanie pokoju nauczycielskiego, który podobnie jak świetlica był wcześniej salą lekcyjną.

W krótkiej rozmowie z P. dyr. Cygańskim dowiedzieliśmy się, że na parterze również pozostałe sale staną się gabinetami wyposażonymi w liczne pomoce naukowe, a w następnych latach na wzór parteru zostanie przebudowane pierwsze piętro szkolnego gmachu. Cieszymy się z planów przebudowy wnętrz szkolnych i dumni jesteśmy, ze nasza szkoła jest coraz piękniejsza.

z gazetki szkolnej: „Cegiełka”, styczeń 1976

PRZERWA JESIENNA

No proszę, niedawno rozpoczynaliśmy rok szkolny, a tu już znowu odpoczywamy. Rozpoczęła się dla naszej szkoły przerwa jesienna trwająca od 12 do 17 września. Oto relacja z poszczególnych dni:

12.09.1977 r. Rowery przygotowane? No jasne! Jeszcze tylko mocujemy na bagażnikach rzeczy i jazda. Celem naszej wycieczki jest Osowo niedaleko Gdańska. Aura jak dotychczas dopisuje. Humory również. Taka wycieczka każdemu dobrze zrobi. Wdychamy świeże powietrze i odpoczywamy po pracy w szkole.

13.09.1977 r. Idziemy do kina „Leningrad” w Gdańsku. Godzina 10:00. Co grają? Jeszcze nie wiemy. Na pewno jakiś niezły film (może nawet od 18 lat?) Warto przeczytać program… no, proszę – „Wielka podróż Bolka i Lolka”!

14.09.1977 r. Organizujemy dzień sportu. Dziewczyny grają w siatkówkę, chłopcy w piłkę nożną. Nasze kości też potrzebują jakiegoś ruchu.

15-18.09.1977 r. To dni wykopków. Ubrani po roboczemu, w wyciągnięte z zakamarków szaf stare ubrania, przez trzy dni o godz. 6:45 wyruszamy ciężarówką do PGR-u w odległym o godzinę jazdy Pawłowie. Jest wesoło, a to ważne, bo jest niesamowicie zimno. W sumie zebraliśmy 25 ton ziemniaków.

Z kroniki klasy 2B TB5 (1976-1981)

WYKOPKI

Robota była precyzyjna, bo pracowaliśmy w rękawicach.

Było to 18 września 1978 roku. Ranek był słoneczny i trochę mroźny. Wszyscy byliśmy zdenerwowani. Zamglone promienie słońca, które dyskretnie wkradały się do sali nr 106 dodawały nam otuchy i wiary w swoje siły. Atmosfera była „napięta”. Każdy nerwowo co chwilę spoglądał na zegarek. Około godz. 9:00 akcja „Ziemniak” rozpoczęła się…

Z Kroniki klasy 5AiC (1978/1979)

W tym roku Zaskoczyn stał się celem naszych eskapad – miejscem pracy całej niemal naszej szkoły. W zeszłym roku dojeżdżaliśmy na wykopki ciężarówkami, ale wszystko się zmienia z postępem i ciężarówki zastąpiono autokarami. W tych „nowoczesnych” pojazdach też jest wesoło, tyle że ciaśniej.

… Dojeżdżamy do PGR. Kurz wzniecony przez samochody wciska się w każdą szparę, przenika zamknięte okna, dusi, drapie w gardło i szczypie w oczy. Wysiadamy wreszcie i idziemy na pole, naszą urodzajna rolę, zbierać jej skarby – ziemniaki.

Upał się wzmaga. W południe przywieziono nam zupkę i „kawę”.

Ubrani byliśmy odpowiednio do wykopek, czyli jak na bal gałganiarzy. Gdy rano jechaliśmy do szkoły, w tramwajach, kolejce przypatrywano nam się podejrzliwie, zerkając na wesołe czapeczki czy filcowe kapelusze z piórkiem. Po południu wracaliśmy do domów straszliwie zakurzeni – „szarzy ludzie”.

Ciepło i słonecznie było przez cztery dni, natomiast piątego, ostatniego dnia wykopek spotkała nas nieprzyjemna niespodzianka. Zrobiło się zimno i zaczął padać deszcz. Zmarzliśmy porządnie, ale każdy obmyślał, co będzie robił jutro. Bo jutro była sobota, wolna sobota!

Z kroniki klasy: A 1974-1979

Nasza klasa, jak żadna inna, przygotowała się do wykopek niezwykle solidnie. Każdy nauczył się na pamięć (cóż za pracowitość!) określenia: ziemniak, dowiedział się skąd ów pochodzi i do czego służy. Bardzo to nam ułatwiło pracę, gdyż już na drugi dzień nauczyliśmy się odróżniać ziemniaka od kamienia, a bulwę od kartofla. Ostatecznie trud się opłacił, gdyż nasza klasa zajęła pierwsze miejsce w szkole pod względem ilości zebranych ziemniaków. Grunt, to umieć pogodzić teorię z praktyką!

Z kroniki klasy Ia TB3, 1977/78

JESIENNE ZAWODY LEKKOATLETYCZNE

28.09.1978 – jak co roku w okresie jesiennym nasza szkoła egzaminuje swoich wychowanków, organizując zawody lekkoatletyczne. Odbywają się one na stadionie naszego opiekuńczego klubu sportowego – Lechii. Każda klasa wystawia reprezentację, w skład której wchodzi jedenastu uczestników (5 dziewcząt i 6 chłopców) biorących udział w takich konkurencjach jak: skok w dal; skok wzwyż; bieg na dystansie 100 m; bieg na dystansie 400 m; pchnięcie kulą; sztafeta. Na tych zawodach każda klasa ma możliwość sprawdzenia swoich umiejętności sportowych.

Z kroniki klasy 3B TB5 (1976-1981)

PIERWSZY DZIEŃ W SZKOLE

Egzaminy poza nami. Nasze nazwiska umieszczone na liście uczniów. Czujemy się więc pełnoprawnymi „żaczkami” Technikum Budowlanego. 1 września o godzinie 8:00 przed frontem gmachu szkoły, ustawieni klasami, odśpiewaliśmy hymn. Następnie, jako uczniowie klasy pierwszej, złożyliśmy uroczystą przysięgę na szkolny sztandar.

Z kroniki klasy 1B TB5 (1973-1978)

Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że otwiera się przed nami zupełnie nowa droga. Po raz pierwszy spotykamy się w tym gronie. Patrzymy na siebie, szukamy przyjaciół i cichutko pytamy: co dalej? Naszym wychowawcą jest pan mgr Marian Lijewski, który od pierwszej chwili nas przekonuje, że „diabeł nie taki straszny, jak go malują”. Pełni niepokoju i wrażeń odchodzimy do domów z myślą o czekającym nas roku pracy.

Z kroniki klasy 1C TB5 (1971-1976)